czwartek, 24 lipca 2014

OGÓLNE DRZEWO, OGÓLNY CZŁOWIEK





Forma drzewa, czy też w ogóle rośliny tutaj uproszczona, uogólniona, symboliczna nie w tym sensie, że ma jakieś arbitralnie przypisane znaczenie, jakby ktoś posługiwał się szyfrem jaki mogą rozumieć wtajemniczeni, ale w tym, że postać drzewa próbowałem tu przedstawić jak bohatera, ale nie konkretnego, z jakiegoś wybranego powodu wartego przedstawienia, a abstrakcyjnego, każdego, przypisując wagę podstawowym cechom schematu, jak osiowość, symetria, rozgałęzianie, poszukując czegoś bliskiego mitologicznej figurze Drzewa Życia, ale i przypisując wagę każdemu spotkanemu drzewu. Wszystkie drzewa są do siebie podobne, co nie sprawia, że nie chcemy na nie patrzeć. Waga przedstawienia może tkwić w szczególności tego co przedstawia, o ile jest w tym coś ogólnego, może tkwić w ogólności, o ile mówi coś szczególnego. Szczególność w tym przypadku nie tkwi w jakiejś grze erudycyjnych odniesień, budującej wieżę z kości słoniowej, gdzie można się wspinać po kolejnych stopniach wtajemniczenia  zaliczając kolejne punkty, ale w próbie przekazania specyficznego przeżycia tej ogólności. 




To samo z malowaniem postaci człowieka. Wszyscy jesteśmy podobni, mimo że w przeciwieństwie do drzew w pierwszym momencie często zwracamy uwagę po pierwsze na różnice. Próba powiedzenia w szczególny sposób tego, co ogólne jest o tyle trudne, że jeśli nie przyjrzeć się uważnie, nie mieć zaufania że warto się wczuwać, lub jeśli szukać przede wszystkim anegdoty, to można nic nie zauważyć na obrazie bazującym na bezpośrednim przekazie. Człowiek, który wziął ten obraz powiedział mi: to jest Adam w Raju. A więc ogólny, mitologiczny człowiek, wśród ogólnych, mitologicznych drzew. Mam więc nadzieję, że da się to zrobić w szczególny sposób nie próbując zastąpić przeżycia grą erudycyjną.



Ludzie pierwotni, kiedyś przeczytałem takie zdanie w książce, nie czcili drzew, ale moc, którą wyrażały. Drzewo Życia, obecne w różnych kulturach, w tym również chrześcijańskiej, uosabia tę moc, określa jej źródło. Potrzebuję kontaktu z tym, co prawdziwsze, bardziej totalne, ogólne, nie tylko częściowe, fragmentaryczne, anegdotyczne, przypadkowe. Człowiekowi z miasta, jakim jestem, łatwiej to odnaleźć w jakimś miejscu gdzie czuje się przestrzeń, odległość od miasta, gdzie czuje się działanie jakiegoś żywiołu. Wtedy i człowiek zyskuje łatwiej swą wagę, i drzewo. Siedzę z dziećmi pod Warszawą na działce, gdzie kiedyś była wieś, a teraz coraz więcej podmiejskich domów. Ostatnie kawałki pól giną wśród coraz wyżej rosnących chaszczy na nieużytkach. Miejscami w ogóle bardzo trudno przejść wśród jeżyn tarnin i głogów, dzieci boją się włazić w te krzaki. Przestrzeń zniknęła, wsie zarosły rezydencjami a pola krzakami. Sad, w którym kiedy byłem mały pasła się krowa, teraz zarasta krzakami, na których niszczę kolejne kosy spalinowe łudząc się, że można zrobić coś ruszając się raz do roku. Wygląda to jakoś tak:


W tym żywiole dziczenia odnalezienie tego, co ogólne i najważniejsze stało się innym, nowym wyzwaniem. Czasem odkrywamy, że zupełnie blisko czają się zaskakujące miejsca całkowicie nieznane już ludziom. Skala niby dziecinna, a doznania ekstremalne. Chwilę później, przedzierając się przez dżunglę słyszymy jednak odgłosy imprezy tuż obok. Bardzo dziwna mieszanka, która zmusza mnie by się uczyć odnajdować to, co podstawowe trochę bliżej. Przecież moc, którą wyrażają drzewa nie bierze się podobno z tych drzew




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz