sobota, 23 stycznia 2010

RYSUNEK



Szczególnie w zimie rysowanie wydaje mi się na miejscu.







poniedziałek, 18 stycznia 2010

ŚWIĘTO JORDANU

Śwęto Jordanu jest na przykład 19-tego, kolędnicy mogą chodzić do 2 lutego, Boże Narodzenie w ten sposób przedłuża się w naszej okolicy. Nie można tak łatwo zrezygnować z choinki, nawet jeśli spotyka się tak przeraźliwe formy choinkopodobne na mieście. Tajemnica Wcielenia i Objawienia jest chyba kluczowa dla malarstwa, przynajmniej mojego, i to jest pewnie coś głębszego, niż można zrozumieć. Ten komiks to jest taka próba odwrócenia roli tego, co nadaje sens, i czemu sens jest nadawany tak, jak jest w ikonie. W ikonie spojrzenie jest z drugiej strony. Nie rozumiemy przecież sami znaczenia własnych słów. Tym bardziej spada wartość pytania o to, co autor chciał powiedzieć. Wody jordanu weselą się, spotykając się ze swoim podstawowym Sensem. Komiks czyta się jak komiksy na ikonach, czyli tak:




środa, 13 stycznia 2010

ZIMA










zima ułatwia mi ograniczenie kolorów, sprawia też, że relacja człowieka i świata staje się bardziej dramatyczna. Zima jest surowa, ale też bajkowa. Śnieg wszystko przykrywa, likwiduje, tworzy niedostępne białe obszary.


piątek, 6 listopada 2009

WZORY


Nie mam pojęcia czemu na określenie kolorowych wzorów używa się często słowa dekoracyjne, mając na myśli, że coś nie jest poważne. Myślę, że w sztuce ludowej wzory mają znaczenie egzystencjalne, podstawowe, są jak porządkowanie świata i uczestniczenie.

wtorek, 27 października 2009


jesień: jeszcze bardziej wyraźne to, że się ma (czy chce) wszystko na raz, i że się wszystko traci. Powiesiłem nad łóżkiem ten obraz co poniżej, bo tam jest odwrotnie:

Takie malowanie przypomina modlitwę.

poniedziałek, 7 września 2009

PASTERZE

Najfajniej jest być pasterzem, czego się wielokrotnie od nich samych dowiedziałem. Na obrazkach poniżej jest pewien pan, który kazał mi zjeść wiadro jogurtu, i pani, która biegła bardzo daleko, żeby spytać, czy nie chcemy się schronić przed deszczem. Opowiadała, że to zupełnie co innego, niż być cieciem w fabryce, i że wciąż leje, i codziennie w nocy wstaje się żeby straszyć wilki i niedźwiedzie, ale jak już trzeba schodzić w doliny, to jej się chce płakać. A na górze zdjęcia stada kilku Serbów, którzy proponowali mi pracę, i Rumunów, którzy byli najgościnniejsi na świecie. Wszyscy powiedzieli, że są królami życia - może trzeba było.